Dzień 3 – Śliwki w roli głównej

Godzina 3:04 w nocy. W pokoju da się dostrzec zarys postaci, która po cichu stara się pozamykać okna. Po krótkiej chwili i rozpoznaniu terenu da się usłyszeć, że na zewnątrz szaleje solidna burza. No nic, szybki obrót na drugą stronę łóżka i idziemy spać dalej.

Godzina 6:35 w jednym z pokoi słychać planowany budzik, który zwiastuje jeszcze 4 drzemki przed pierwszym punktem programu, czyli wspólną modlitwą brewiarzową. Następnym przystankiem na naszym planie jest Eucharystia. Posileni pokarmem Bożym dzielnie zmierzamy do refektarza, gdzie czeka na nas śniadanko. Przechodzimy 2 piętra wyżej, zasiadamy przy stole i dowiadujemy się w czym będziemy pomagać Siostrom przez następne 2 tygodnie. Winda, las śliwkowy, kurs kulinarny z Siostrą Danutą, renowacja bramy oraz uporządkowanie biblioteki to tylko część zadań, które czekają na nas podczas doświadczenia misyjnego. Hola, hola ale najpierw podsumowanie wczorajszej animacji. Dorota, Karolina i Filip dzielą się z nami swoimi refleksjami, a Siostra Elżbieta z uśmiechem na twarzy podsumowuje cały wyjazd. Takim sposobem przechodzimy do działania. Szable w dłoń i większość ekipy pędzi do ogrodu. W końcu śliwki same się nie obrobią. Myślimy sobie, że pewnie 3 pełniusieńkie wiadra starczą, ale nic z tego! Siostra Danuta zaplanowała cały dzisiejszy jadłospis, gdzie w roli głównej widnieje… Tak moi drodzy – ŚLIWKA! Przedstawiam Wam dania:

  • Podwieczorek po śniadanku: Śliwka prosto z drzewa.
  • Obiad: Pierogi z całymi śliwkami, my nazwaliśmy je AKMowymi knedlami. Dla spragnionych kompot z nie czym innym jak ze śliwką.
  • Podwieczorek po obiedzie: Ciasto ze śliwkami i szczyptą kurkumy.
  • Kolacja: Delfiny w gziku i knedle.

Nie zapomnijmy, że w międzyczasie nastąpiła awaria internetu! Siostra razem z Mikołajem opanowali sytuacje, więc ja mogę kontynuować zdawanie relacji z dzisiejszego dnia.

Wybija 12:30 na zegarze i słychać tylko szybkie ruchy sztućców na talerzu. To oznacza jedno, jesteśmy w trakcie jedzenia obiadu. Po posiłku sjesta! Część z nas leci na drzemkę, inni nadrabiają rozmowy telefoniczne.

Godzina 14:30 a my kończymy dopijanie kawy, która daje nam dodatkowego kopa do pracy. Pierwsza grupa zmierza za klauzurę. To właśnie tam znajduje się biblioteka Sióstr i komputer systemowy. Dorota odkryła, że w czasie wpisywania pozycji książkowych do systemu można rozegrać szybką rundkę pasjansa. Kolejna ekipa ponownie udaje się do śliwkowego buszu i odkrywa dalsze owoce do pozbierania. Następnie odnajduje idealne miejsce do obierania towaru, którego mamy pod dostatkiem.

Chwila, chwila! Patrzę na zegarek i uświadamiam sobie, że za 1,5 godzinki do odebrania w Rzeszowie jest Domsi, która w trakcie naszych dwóch pierwszych dni na podkarpaciu chodziła od piekarni do piekarni w Poznaniu i szukała certyfikowanych rogali marcińskich. Udało jej się znaleźć, więc czym prędzej kupiła bilet na najbliższą banę w Bieszczady.

O 19:30 cała ekipa „Krosno 2021” była w komplecie. Nadszedł czas wspólnego biesiadowania i połączenia się bezpośrednio z Ameryką Południową. Takim sposobem mogliśmy dowiedzieć się jak mija 3 dzień Anety na jej rocznej misji w Oruro. Ba! Nawet widzieliśmy jej pokój i widok z okna.

Jest godzina 23:25 – Cała załoga doświadczenia misyjnego w Krośnie jest już na pokładzie. Wszyscy są zwarci i gotowi do jutrzejszej pracy, więc nie pozostaje nic innego jak nastawić budzik na kolejny dzień i czekać na dalszy ciąg wydarzeń.

Ola

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *