Kiedy ranne nie wstały jeszcze zorze, 4/9 naszej ekipy (Filip, Karolina, Kasia i ja – Dorota) posiliło ducha i ciało kawą i pojechało z siostrą Elżbietą na animacje do parafii św. Józefa w Ustrzykach Dolnych. Po drodze minęliśmy krzyż, który znajdował się przy ołtarzu na mszy świętej podczas pobytu św. Jana Pawła II w Krośnie.
Pierwsze dwie animacje odbyły się w kościele parafialnym, a trzecia w miejscu ważnym dla siostry Elżbiety. Był to jeden z trzech kościołów w Polsce pod wezwaniem błogosławionej Marii Teresy Ledóchowskiej, czyli założycielki Zgromadzenia Sióstr Klawerianek.
Po ostatniej (czwartej) mszy, zjedliśmy pyszny obiad i deser przed dłuższą przerwą. Filip dostał dodatkową porcję lodów od zaprzyjaźnionej siostry ze Zgromadzenia Córek św. Franciszka Serafickiego. Przed wyjściem widzieliśmy potężnego psa. Filip nazwał go piesurem. A miejscem naszej przerwy była… Zapora nad jeziorem solińskim! Czyli największym sztucznym zbiornikiem w Polsce. Ale najpierw godzinna sjesta między brzozami i bliskie spotkanie z żabką.
Obudziły nas krzyczące dzieci. Ku naszej uciesze nie topiły się w wodzie z cieknącej zapory, lecz beztrosko bawiły w parku rozrywki, nieopodal którego połączyliśmy siły z Anią, Olą i Mikołajem. Stojąc i pławiąc się w morskiej bryzie naliczyłam 121 morskich pojazdów na jeziorze. Rotacja była duża, więc mój błąd oceniam na 20% podanego wyniku.
Dowiedzieliśmy się, że pod naszą nieobecność Ania, Ola i Mikołaj spędzali czas z siostrami i rozmawiali z członkinią naszego koła, Anetą, która dotarła do miejsca swojej rocznej misji, czyli Oruro w Boliwii, cała i zdrowa
aby dowiedzieć się co u niej zapraszamy na jej bloga: unpaso.pl
Około 17:00 animacyjna część naszej grupy pojechała dokończyć dzieła na kolejnych dwóch mszach, pozostali wciąż korzystali z uroków wody pływając z bobrami.
Wieczorem księża ugościli nas przepysznym leczo na kolację! Dzień zakończyliśmy różańcem w podróży zawierzając Panu wszystkich, których dzisiaj spotkaliśmy. Bóg jest dobry ![]()
Dorota