Godzina 6:45 czas wstawać i udać się na jutrznię i mszę do kaplicy. Następnym punktem programu jest śniadanie, które ma nam dać sił na kolejny dzień pracy. Część z nas rusza do pracy przy bramie, część kontynuuje pracę w bibliotece. Natomiast ja z Dominiką zostajemy w kuchni. Pierwszym moim zadaniem jest obranie fasoli, a Domsi zajmuje się ziemniakami. Po obraniu warzyw Domsi idzie pomóc do biblioteki. Ja natomiast przejmuję garnek z marmoladą śliwkową. Ekipa na bramie boksuje się ze skrobaniem. Po długim czasie w końcu udaje im się zdobyć szlifierkę. Od tego momentu robota idzie im już dużo łatwiej.
W końcu wybija godzina 12:30- czas na obiad. Po obiedzie siostry skosztowały certyfikowanych Rogali Marcińskich z Poznania, przywiezionych przez Domsi. Po obiedzie sjesta, a następnie dalej ruszamy do dzieła. Część z naszej ekipy kieruje się w stronę bramy, a część za klauzurę do biblioteki. Ola wesoło wsiada na traktor i zabiera się za koszenie trawy. Jeśli chodzi o mnie, to w dalszym ciągu pomaga siostrze Danucie przy marmoladzie śliwkowej. Garnki mnie wciągnęły. Marmolada wyszła pyszna.
O godzinie 17:45 siostra Elżbieta zorganizowała spotkanie w dużej sali. Ustalaliśmy plan czwartkowego wyjazdu w góry. Po dniu pełnym wrażeń podzieliliśmy się swoimi refleksjami. Na zakończenie spotkania odmówiliśmy wspólnie nieszpory. Następnie skierowaliśmy się do refektarza, gdzie czekała na nas kolacja. Po posiłku większość ekipy odczuła potrzebę wyjazdu do centrum handlowego. Spowodowało, to konieczność zmiany dyżurów. Nie należałam do grupy wyjazdowej, więc przejęłam dyżur. Dzisiaj chyba przyrosłam do kuchni.
W końcu przyjechali z zakupów. Wreszcie udało się zdobyć koszulki. Ten dzień okazał się dla nas udany i pracowity.
Karolina – Fixi





